Relacje z tras

Rok 2019 i pierwsza jazda

Jak przywitałem rok 2019? Oczywiście, że z rowerem. A jakże! No, może nie od razu, bo Sylwestra spędziłem u Pauliny (@magia_usmiechu) i Piotrka (Peter Bizon). Postanowiłem co nieco pokręcić, aby licznik na Stravie nie pokazywał we wszystkich statystykach na rok 2019 wartości równej zeru.

Niestety, pogoda nie rozpieszczała. Zima odpuściła, ale tylko na chwilkę. Tak jak w Sylwestra nie było ani śladu śniegu, to dzisiaj z dnia na dzień spadła spora ilość śniegu a temperatura z plusowej spadła do około -5. Myślę sobie, czy jest sens ryzykować i dotrzymać swojego postanowienia, czy jednak zrezygnować, a przynajmniej odłożyć jazdę na gravelu na inny dzień. Hmm..

A co się może stać? Jadę!

Ruszyłem w jedną ze swoich ulubionych ‚gravelowych’ pętli – około 40 kilometrów. Część trasy przebiegała przez boczne drogi, a część przez las po wąskiej i mało uczęszczanej drodze asfaltowej. Nietrudno się domyślić, że trasa przez las zapewne nie będzie należała do grupy tych przyjemnych. Wiedziałem czego się spodziewać, bo w podobnych warunkach jechałem już tamtędy z Pauliną i Piotrkiem. Co? Kiedy? Gdzie relacja? Cóż, GoPro wtedy odmówiło posłuszeństwa i mamy nagrany zaledwie urywek tej trasy. Jej część znajduje się na naszym fanpage na Facebooku na zdjęciu w tle – w postaci krótkiego filmu.

Wracając do tematu, bo już zacząłem bujać w obłokach :). Spodziewałem się sporego oblodzenia dróg. Na odcinku wiodącym przez las wystarczyło zwolnić do około 15-16 km/h, nie wykonywać gwałtownych ruchów i nie korzystać z hamulców. Najtrudniej było tylko ruszyć z miejsca zaraz po sesji zdjęciowej (porcja ‚samojebek’ na Instagrama). Zero wiatru, cisza, spokój – tylko ja, rower i przyroda.

Taki z Ciebie kozak Wodzu?

Dobra, a teraz najlepsze :D. Wyjechałem z lasu na główną drogę z Aleksandrowa do Biłgoraja. Widząc, że drogowcy raczej się postarali i jest zadowalająca przyczepność, postanowiłem przyśpieszyć i nadrobić zaległości (prędkość średnia) na trasie. To był błąd. Dlaczego? Po leśnym odcinku kompletnie zapomniałem o silnym wietrze, a na powrocie wiał idealnie z prawej strony. Kiedy wyjechałem na otwartą przestrzeń, wiatr lekko zdmuchnął mnie w kierunku środka szosy, a kiedy ja słysząc, że właśnie zaczyna wyprzedzać mnie samochód, szybko skontrowałem kierunek jazdy i… Przednie koło ucieka. Gleba. Cieszę się, że auto wymijało mnie w przepisowej odległości. Ubiłem tylko – dosyć mocno – prawe kolano, ale później zanim dojechałem do Biłgoraja (jakieś 7 kilometrów) to już praktycznie przestało boleć.

Wniosek? Nie kozacz!

Następnym razem będę się starał omijać główne drogi w takich warunkach atmosferycznych. Wolę przewrócić się gdzieś na bocznej drodze, gdzie ruch jest znikomy, niż na głównej drodze – jako gratis – wpaść jeszcze pod przejeżdżający obok lub nadjeżdżający z naprzeciwka samochód. Pomijając ten incydent, jechało mi się bardzo przyjemnie. Odstresowałem się i naładowałem baterie na kolejny dzień. Pozdrowerek kochani!

Dystans: 39.31 km,
Średnia prędkość: 19.8 km/h,
Maksymalna prędkość: 49,0 km/h
Średnia temperatura: -3
Czas jazdy: 1:59:00
https://www.strava.com/activities/2052694804

Zobacz inne

3 komentarze

  • Reply
    Robert Ż
    6 stycznia 2019 at 21:36

    tak naprawdę ślisko to było dopiero dzisiaj 🙂 Pozdrawiam kolegę z b-ja

    • Reply
      CyclingChief
      6 stycznia 2019 at 21:39

      No dzisiaj nigdzie się nie wybierałem – a przyczyna to brak ciuchów, komplet nie wysechł na czas 🙂 Będzie pogoda to zapraszam na wspólną trasę. Ty jakim typem roweru jeździsz i jaki preferujesz teren? I czy w ogóle? Pozdrowerek!

  • Reply
    Robert Ż
    7 stycznia 2019 at 13:53

    dzięki za zaproszenie, możemy któregoś dnia wyskoczyć w trasę. Co do roweru – kellys gibon 30, więc trasy raczej leśne, górki i błoto mile widziane 🙂

Zostaw komentarz