Relacje z tras

Wigilijna trasa – Rezerwat Obary

Dziś rano wybrałem się na gravelową 50-tkę. Większość trasy przebiegała przez dobre drogi asfaltowe i szutrowe, jechało się bardzo przyjemnie – ale do czasu. Rozpędzony po szuterku (o ile dobrze pamiętam, było to jakieś 32 km/h) trafiłem na mostek, a na nim tak zwaną ‚szklankę’, której z daleka w ogóle nie widziałem. Dopiero jak dojechałem bliżej i zauważyłem odbijające się drzewa, wiedziałem że będzie źle. Dodam, że była odwilż i w ogóle się tego nie spodziewałem.

Nie było sensu hamować, a tak przynajmniej był kontrolowany upadek i ślizg na tyłku 😊. Żeby chronić kask i nie musieć kupować drugiego (a jakże), głowę trzymałem cały czas nad ziemią, więc w momencie upadku trochę ucierpiał mój kręgosłup szyjny – teraz trochę pobolewa z tego powodu. Także uważajcie na siebie, nie ciśnijcie na pewniaka! Nie muszę chyba wspominać, że wypięła mi się tylko jedna noga z SPD 😅. Fajnie to musiało wyglądać, jak obracałem się na lodzie z rowerem…

Czy to aby był kontrolowany upadek?

Tak, gdyż czułem w którym kierunku uciekało mi tylne koło. Wiedziałem wtedy jak w miarę bezpiecznie upaść na lód, aby niczego sobie nie połamać. Najgorsze są sytuacje, w których leci się bezwładnie i nie ma wtedy mowy o jakiejkolwiek kontroli upadku. Nie wiem czy to ma jakiekolwiek znaczenie, ale za czasów liceum lubiłem grać w piłkę nożną i byłem bramkarzem. Niestraszne mi były efektowne interwencje zarówno na murawie, jak i na parkiecie (piłka halowa) 😎.

Pod koniec trasy postanowiłem jeszcze odbić na Szlak Głuszcowy. Po chwili zaczął padać śnieg. Zrobiło się bardzo przyjemnie, uroczo. Niestety nie wziąłem ze sobą GoPro, więc zdjęcia zmuszony byłem robić smartfonem. I tak prószyło aż do samego Biłgoraja. Do domu wróciłem z uśmiechem na twarzy 🙂

Dystans: 49.65 km,
Średnia prędkość: 24.8 km/h,
Maksymalna prędkość: 39,6 km/h
Średnia temperatura: 0
Czas jazdy: 1:59:56
https://www.strava.com/activities/203314877

Zobacz inne

Brak komentarzy

    Zostaw komentarz