Recenzje wodza

Recenzja TREK Checkpoint ALR 4 2019

TREK Checkpoint ALR 4 2019 - recenzja CyclingChief

Do recenzji tego gravela nie mogłem się jakoś zebrać. Odkładałem, przekładałem, zapominałem… Padało od Was wiele pytań odnośnie TREK Checkpoint ALR 4 poprzez fanpage, jak się nim jeździ, z czego jestem zadowolony a co mnie irytuje. No i co najważniejsze, czy warty jest swojej ceny. Szczerze mówiąc najpierw miałem ochotę nagrać wideo-recenzję na mój kanał na YouTube, jednakże dużo więcej mogę Wam przekazać klasycznie, w postaci wpisu na blogu. Szczegółowe zdjęcia i starannie przygotowane zarówno moje narzekania, jak i pochwały. Zainteresowani? Przygotujcie się więc do lektury. Zaparzcie dobrą kawę, włączcie ulubioną muzykę, usiądźcie wygodnie w fotelu. 3 2 1 – zaczynamy! 🙂

Co to jest ten gravel?

Od czego by tu zacząć? No jasne, że nie od końca. Czyli? No cóż. Jak widzicie, zdjęcie przedstawia rower w przepięknych okolicznościach przyrody :). Dobra, może do rzeczy Wodzu? TREK Checkpoint to tzw. rower gravelowy. Polskie tłumaczenie „szutrówka” w ogóle do mnie nie przemawia, zostańmy więc przy gravelu. Nie będę przedstawiał Wam żadnej oficjalnej definicji tego typu roweru, bo w Internecie jest ich mnóstwo. I to w dodatku każda inna 🙂

Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego?

Dlaczego w ogóle zdecydowałem się na gravela? Powód jest dosyć prosty i raczej oczywisty. Krótko. Pokochałem jazdę na rowerze szosowym, jednakże miałem ochotę od czasu do czasu zboczyć na leśną ścieżkę bądź drogę szutrową. W pewien sposób urozmaicić swoje trasy i nie przejmować się, czy akurat w danym rejonie będzie dobry asfalt na drodze czy nie. Prościej chyba się już nie da. Rowery gravelowe są rowerami przede wszystkim dla kolarzy rekreacyjnych, którzy potrzebuję bardzo uniwersalnego roweru, lecz pokochali jazdę na baranku i w nieco bardziej sportowej pozycji za kierownicą. Cięższy teren ich nie interesuje – chociaż znam takich, co i na gravelu potrafią czynić cuda, prawda Piotrze (Peter Bizon)? 😎

Rowery te przystosowane są również pod mocno popularny ostatnimi czasy tzw. bikepacking, no ale o tym w późniejszej części wpisu. Recenzję mojego gravela zacznę od tego, co mnie mocno zaniepokoiło już podczas pierwszej jazdy na tej maszynie. Czyli od — opon.

Fabryczne opony Schwalbe G-One Allround 35C

Marka TREK chyba – mówiąc kolokwialnie – ‚po pijaku’ podejmowała decyzję co do wyboru odpowiednich opon dla rodziny Checkpoint’ów. Przecież gravel powinien być mocno uniwersalny i być w stanie poradzić sobie w każdym terenie bez większych umiejętności kolarza. W KAŻDYM! Fabrycznie założone opony Schwalbe G-One Allround o szerokości 35 mm to jakieś nieporozumienie. No bo co robi właściciel takiego roweru, jak dotąd jeździł tylko po gładkim asfalcie – umówmy się, że gładkim, jak to na polskie warunki :). No co robi? Jedzie do lasu, żeby zapoznać się z nową maszyną.

Przyznam, że na asfalcie te opony zachowywały się znakomicie, jednak po zjechaniu na leśne ścieżki nie było już tak kolorowo, a wręcz tragicznie. Wystarczyło troszeczkę mokrych liści na ścieżce, aby stracić przyczepność. Nie tylko w zakrętach, ale również jadąc prosto po nierównej nawierzchni. Po wjechaniu w lekkie błoto, opony te momentalnie zamieniały się w szosowe slicki całkowicie uniemożliwiając mi komfortową jazdę. Powiecie, że nie mam odpowiednich umiejętności jazdy takim rowerem — być może tak jest. Pamiętałem jednak jeszcze czasy, jak jeździłem na Rondo Ruut AL i znałem już mniej więcej możliwości roweru gravelowego.

Producent podaje, że rama (tylny trójkąt i widelec) pomieści opony do 45c. Wydaje mi się, że wejdą i szersze, no ale tego nie sprawdzałem. Zaraz po pierwszej jeździe zacząłem więc poszukiwania nowych opon. Chciałem kupić takie same kapcie, jakie miałem w Rondo, czyli Panaracer GravelKing SK 43c, jednakże postanowiłem przetestować wychwalane pod niebiosa opony WTB Nano 40 (40c – jest tylko jedna szerokość). Przesunąłem hak do tyłu o niecałe 2 milimetry – o haku Stranglehold nieco później – i opony weszły bez najmniejszego problemu.

No to teraz do lasu! Whoah!

Po tej operacji rower zmienił się nie do poznania. Nabrałem pewności siebie w terenie, a po asfalcie nie stawiały nie wiadomo jakiego oporu toczenia. Nie straszny im śnieg czy błoto, bardzo szybko się czyszczą i są przewidywalne.

Skoro TREK chciał współpracować ze Schwalbe, to wystarczyłoby, ażeby założyli opony Schwalbe G-One BITE 38c i po sprawie. Na tych oponach jeździ m.in. wspaniała cyklistka Paulina B (Instagram: @magia_usmiechu) i jest z nich bardzo zadowolona. No ale cóż, jak dla mnie bezsensowna decyzja TREKa i za fabryczne opony już leci ode mnie pierwszy minus.

Wewnętrzne prowadzenie pancerzy

Wewnętrzne prowadzenie pancerzy to druga rzecz, która od razu rzuciła mi się w oczy podczas zakupu Checkpoint’a. Byłem ciekaw, jak to będzie wyglądać w praktyce, bo wizualnie prezentowało się bardzo zachęcająco.

W recenzji Rondo Ruut AL wspominałem o w ogóle nieprzemyślanym wewnętrznym prowadzeniu pancerzy – było je słychać środku głównej rury ramy najeżdżając nawet na minimalną bruzdę w asfalcie. A najgorszy był przewód hydrauliczny od tylnego hamulca. O matko ile ja wtedy straciłem nerwów i zatrzymywałem się na trasie, żeby go napiąć. No ale jak to wygląda w przypadku Checkpoint’a ALR 4?

Przemyślane. Ładnie uporządkowane. Podczas jazdy nawet w nieco cięższym terenie, nie ma metalicznych odgłosów obijania się pancerzy o wewnętrzne ścianki głównej rury ramy. Nie ma tutaj nawet mowy o porysowaniu pancerzem główki ramy podczas skręcania kierownicą. Brawo! Leci plusik 🙂

Widelec, ten nieszczęsny widelec

Do zmiany przedniej opony pasowało wykręcić sztywną oś, żeby zdjąć koło — wow, odkrył Amerykę 😂. Wykręcam. Coś zachrzęściło i posypało się na ziemie. Co to może być? Okazało się, że odpadł kawałek lakieru z widelca po jego zewnętrznej stronie w okolicy gwintu sztywnej osi…

Czy ten rower nie jest przystosowany to tzw. bikepackingu, czyli obwieszeniu roweru różnej maści torbami, sakwami, błotnikami, bagażnikami, stelażami, itd.? Po pierwszej takiej wyprawie na widelcu nie zostałby żaden ślad po jakimkolwiek lakierze. Czy to wszystko? Taki odprysk, a Ty panikujesz? Nie, to dopiero początek 😉

Idzie zima i chlapa, więc przydadzą mi się błotniki

Chciałem w miarę aktywnie spędzić zimę na rowerze, a z racji tego, iż gravel to mój rower z najszerszymi oponami, to wybór padł właśnie na niego. Postanowiłem więc nabyć dedykowane pełne błotniki Bontrager NCS Fender Set. Zabieram się więc do montażu. Znów słyszę dźwięk odpryskującego lakieru…

Czy to wymaga jakiegokolwiek komentarza? A JAKŻE! Pomimo tego, że producent nie zamieścił żadnych podkładek pod mocowania przedniego błotnika (co z tego, że cena dwukrotnie wyższa od błotników marki SKS, które dodaje wszystkie niezbędne akcesoria do montażu), to nie pomogły nawet moje plastikowe podkładki, które nabyłem na potrzeby montażu tych błotników. Jeszcze nie zacząłem dobrze ich dokręcać, a z jednej strony w okolicach mocowania znów odpadł lakier. Myślę sobie nie, nie będę nic dalej dokręcał. Co to ma być?

Napisałem wiadomość prosto do producenta wraz ze zdjęciami. Przeproszono mnie i obiecano wysyłkę nowego widelca. Reklamację musiałem zgłosić poprzez sklep Bike Room – oczekuję na informację, kiedy widelec do nich dotrze. Wtedy zaktualizuję ten wpis i napiszę co z tego wynikło, i czy jest jakakolwiek poprawa w tej materii.

Czemu nikt na to nie zwrócił uwagi w żadnej recenzji?

Kontynuując temat widelca w TREK Checkpoint ALR 4. Kiedy nie jeździłem w mocnym słońcu, to cały rower prezentował się wyśmienicie. Piękne matowe wykończenie i błyszczące srebrne elementy wraz z logo TREK na widelcu i na ramie. Sytuacja zmienia się, kiedy wychodzi słońce i na widelcu pojawia się TO COŚ 😱 (zdjęcie z lewej wykonane w domu telefonem, z prawej zaś na moją prośbę jednego z rowerowych sklepów internetowych, którego pracownikom bardzo dziękuję).

W rowerze za prawie 7 000 zł (katalogowo) tego typu niedoróbki? Ja wiem, że to jest insert montażowy bagażnika i że – zapewne – jest on metalowy, no ale powinno być to wykończone prawidłowo. Połączone z włóknem węglowym byle jak i jeszcze przykryte to wszystko bardzo cienką warstwą lakieru, który na dodatek odpryskuje.

Co najciekawsze, ta niedoróbka tyczy również wyższych modeli, nawet SL 6 za prawie 17 000 zł, którego recenzję możecie przeczytać na road.cc i dopatrzeć się tego ‚czegoś’ na widelcu tego modelu. No i nigdzie, ani na polskich stronach rowerowych, ani na zagranicznych nikt nic o tym nie wspomina. Jestem pierwszy? Cieszyć się, czy płakać? Wszyscy dostali rowery za darmo czy co? 🤔

Krótko o napędzie

Trochę się już zdenerwowałem, więc teraz krótko, zwięźle i na temat o napędzie w modelu Checkpoint ALR 4. Co do działania grupy Shimano TIAGRA 4700 jako całości, nie mam żadnych zastrzeżeń. W swojej szosówce mam Shimano 105 5800 i nie odczuwam żadnej różnicy w działaniu, za jednym wyjątkiem.

Klamkomanetki Shimano RS405 bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, przede wszystkim jeśli chodzi o precyzję działania oraz obsługę przedniej przerzutki. Półbiegi działają jak należy, nie ma ani chwili zawahania. Natomiast dźwignia odpowiadająca za pracę tylnej przerzutki ma wyczuwalny klik i nie jest taka – hmm nie wiem – luźna, bezwładna jak w przypadku moich klamkomanetek Shimano 105. Waga? W ogóle mnie to nie interesuje i raczej nigdy nie będzie.

Wkład suportu typu Press Fit. Początkowo obawiałem się go, ludzie mnie straszyli, że zaraz będzie stukał lub wydawał podejrzane dźwięki. Jeżdżę tym rowerem wszędzie, ostatnio cały czas po śniegu, lub zgarniam cały – mówiąc kolokwialnie – syf z ulic. Do tej pory nic się nie dzieje. Wydaje mi się, że TREK odwalił tutaj kawał dobrej roboty i wiedzą, jak prawidłowo przygotować mufę suportową i odpowiednio zainstalować sam wkład.

Jak to działa w terenie?

Dla amatora – a takim jest osoba kupująca rower gravelowy (a nie cyclocross) – niczego lepszego nie potrzeba. Mam oczywiście porównanie do SRAM Apex 1. Tutaj, kiedy w terenie najeżdżam na jakiś korzeń przy nieco wyższej prędkości niż „ślimacza”, to łańcuch obija się mocno ramę. Sama sprężyna napinająca tylnej przerzutki jest bardzo słaba i nie ma się tutaj czemu dziwić, bo to przecież szosowy napęd. Jednakże jadąc jakąś ubitą leśną ścieżką, drogą szutrową czy po prostu po ulicy, napęd działa cichutko i bez zarzutu.

O takich zagadnieniach jak stopniowanie nie będę w ogóle rozmawiał, każdy może to wyczytać na stronie producenta. Powiem tylko tyle – jak dotąd podjechałem pod każdą górkę i dokręciłem na każdym zjeździe, więc niczego lżejszego bądź mocniejszego nie potrzebuję.

Hamulce

W modelu ALR 4 zastosowano podstawowe hamulce hydrauliczne Shimano RS505. Bardzo dobra modulacja i siła hamowania. Jeszcze ani razu mnie nie zawiodły, nawet kiedy zebrałem kilka litrów oleju z jezdni i straszyłem przechodniów na skrzyżowaniach. Oczywiście należy pamiętać o odpowiednim dotarciu klocków w nowych hamulcach. Te hamulce ma u siebie również Piotrek i je chwalił, więc nie miałem żadnych wątpliwości, czy będę z nich zadowolony czy nie.

Rower przygotowany pod bikepacking

Oprócz odpadającego z widelca lakieru, to tak, muszę się zgodzić z producentem, że TREK Checkpoint jest pięknie przygotowany pod montaż różnorakiego sprzętu pod mocno popularny ostatnimi czasy bikepacking. Do tego roweru zamontujecie wszystko co Wam się tylko wymarzy. Niestety jeszcze nie miałem okazji wybrać się w żadną tego typu wyprawę bikepacking’ową, nie mam nawet żadnych tego typu toreb ani sakw, żeby pokazać Wam jak wygląda obwieszony tym wszystkim TREK Checkpoint, no ale są miejsca montażowe na:

  • 3 mocowania koszyków na bidon w głównym trójkącie (3 małe bidony, bądź 2 duże),
  • 1 mocowanie koszyka na bidon pod dolną rurą ramy,
  • mocowania dla bagażnika,
  • mocowania dla błotników (uwaga, czytaj dalej),
  • mocowania dla stelaży pod sakwy na widelcu,

Chciałbym jeszcze krótko wspomnieć o błotnikach. Jak już mówiłem, zaraz po pierwszej jeździe zmieniłem opony na 40mm, więc zakupiłem błotniki Bontrager NCS Fender dla opon o szerokości 35-45mm. Po ich zamontowaniu nie byłem w stanie wrzucić łańcucha na duży blat korby. Ramię przedniej przerzutki blokowało się o ten właśnie błotnik, więc jedynym rozwiązaniem byłaby jazda tylko na małym blacie lub po prostu wycięcie kawałka błotnika w miejscu, gdzie zagradza drogę przerzutce.

Komponenty Bontragera

Czyli mostek, kierownica, sztyca, siodełko i koła. Nie powiem, że są jakiejś wysokiej jakości, bo nie mam zielonego pojęcia jak to zbadać hehe ;). Mogę Wam tylko powiedzieć, że jak do tej pory wszystko jest w porządku. Na szczególną uwagę zasługuje owijka. Jest bardzo gruba, miękka i wygodna – w sam raz dla roweru gravelowego. Tak mi się spodobała, że będę instalował identyczną do swojej szosówki. Brawo!

Z kołami jak dotąd również żadnych problemów. Nie ważyłem ich, bo waga mnie nie interesuje. Wyglądają na solidne, jak coś zacznie się z nimi dziać, to będę aktualizował ten wpis. Na przykład w przypadku fabrycznych kół Bontragera w mojej szosówce Emonda SL5 reklamowałem już obydwa koła, więc w tym przypadku jestem mile zaskoczony. Obręcze są kompatybilne z systemem bezdętkowym, a piasty są już z uszczelnianymi łożyskami maszynowymi.

Siodełko identyczne jak w mojej szosówce Bontrager Montrose, więc nawet nie musiałem zmieniać. Pasuje pod mój tyłek. Sztyca Bontrager Approved 27,2 mm, przesunięcie 8 mm. Oczywiście aluminiowa.

Hak Stranglehold – czy to działa?

TREK na swojej stronie wychwala opatentowany hak Stranglehold jako że „pozwala on dostosować geometrię do danego stylu jazdy każdego rowerzysty”. Kto kupuje rower gravelowy, żeby się w to bawić? No kto? W ogóle tego nie rozumiem. Do mnie przemawia jedynie tekst z jednego z filmów TREKa na YouTube, gdzie prezentem tłumaczy, iż ten przesuwny hak pozwala na montaż nieco szerszych opon w rowerze. No i to już jest bardziej interesujące.

Jak to działa? Zapraszam Was do obejrzenia którego filmu, który udostępnił producent. Jest to pokazane na przykładzie innego typu roweru, jednakże zasada działania jest ta sama. A ja za chwilę opowiem Wam, na co trzeba uważać, jeżeli samodzielnie chcielibyście dokonywać takiej modyfikacji.

Na pierwszy rzut oka jest to bardzo prosta operacja, niewymagająca większej wiedzy od serwisanta. Mnie sprawiła trudność jedna rzecz, a mianowicie ustawienie koła w idealnej pozycji. Było to mocno irytujące, ale wreszcie się udało. Wiadomo, nie da się idealnie o taki sam obrót przekręcić tych śrub, które przesuwają hak do przodu bądź do tyłu. Zawsze będzie jakiś błąd, przekręcimy minimalnie więcej lub mniej. Po całym zabiegu oczywiście regulacja położenia zacisku hamulca i rower gotowy jest do jazdy.

Gra warta świeczki?

Szczerze? Jest to dla mnie zbędny luksus i sztuczne podnoszenie ceny roweru. Rower gravelowy jest dla amatorów kolarstwa, nie dla „prosów”. Nie można było już fabrycznie zamocować na stałę haka jak najdalej, żeby można było bez przeszkód montować dużo szersze opony bez tego całego zachodu? Aaaaa, no i jeszcze jedno. Sam klucz serwisowy, który jest wymagany do tego procesu kosztuje ponad 100 złotych. Taaa. Zbędny luksus i tyle w tym temacie!

Wrażenia z jazdy

Tutaj będą porównania tylko i wyłącznie do Rondo Ruut AL, bo do pełnej karbonowej szosówki nie ma najmniejszego sensu. TREK Checkpoint ALR 4 na pewno jest dużo mniej komfortowy i wybacza mniej błędów na trasie. Nie wiem czy to za sprawą tego, iż w Rondo był pełny masywny karbonowy widelec z karbonową rurą sterową (w Checkpoint ALR 4 rura sterowa jest aluminiowa), czy to może konstrukcja ramy czy same koła. Nie wiem. Hehe, mówię jak jest ;). Wydaje mi się, że to jednak marne wykonanie widelca. Kiedy najeżdżam na jakiś nawet mały korzeń, to czuję, jak kierownica oddaje mi to z pełną siłą w dłonie. W przypadku Rondo Ruut czegoś takiego nie było, a jeździłem nim dużo więcej w terenie, niż po szosie.

Po wymianie opon na WTB Nano 40 polubiłem się z tym gravelem. Zabrał mnie nie raz do lasu, na szosę czy w sam śnieg. Tam, gdzie jest dużo korzeni to nie ma co tego roweru maltretować, bo wszystkie uderzenia poczujecie na sobie z pełną siłą. Jeżdżąc po ulicy na szerszych oponach i niższym ciśnieniu czuję również w rękach mniejsze bruzdy w asfalcie, więc wątpię, żeby ten widelec tłumił COKOLWIEK. Widelec karbonowy jest tutaj tylko z nazwy, takie jest moje zdanie jeśli chodzi o porównanie z Rondo Ruut AL.

Pozycja za kierownicą jest bardzo komfortowa, to typowa geometria endurance. Rower do lekkich nie należy, nawet ja to czuję kiedy wnoszę go na ramieniu po schodach do mieszkania. Mam 179 cm wzrostu i wybrałem rozmiar 56. Rower pasuje jak szyty na miarę. Nie musiałem nawet dokonywać większych modyfikacji w ustawieniu mostka. Wyregulowałem jedynie wysokość siodełka i przesunąłem je delikatnie do przodu. Podczas jazdy nie myślę, co mam pod sobą, więc raczej polubiliśmy się 🙂

Podsumowanie i ocena końcowa

Hmm… Czy poleciłbym ten rower komukolwiek? Trudno powiedzieć. Ja bardzo zawiodłem się na jakości wykonania widelca. Być może to tylko jednorazowa wpadka TREKa i nowy widelec, który do mnie już leci, będzie prezentował wyższą jakość. Wydaje mi się, że cena jaką musicie docelowo zapłacić za ten rower – czyli 6 999 zł – w ogóle nie jest adekwatna do zaprezentowanej przez TREKa jakości. I chyba nie, drugi raz bym go nie kupił i wolałbym zainwestować np. w Cannondale TopStone.

Nie powiem no, jakby ten nieszczęsny widelec był przyzwoicie wykonany (największy minus tego roweru), to dałbym temu rowerowi dużo wyższą ocenę. Ja takich wpadek nie wybaczam i bacznie zwracam uwagę na takie szczegóły. Ten rower kupiłem, nie dostałem go od producenta w ramach promocji czy czegoś podobnego – może dlatego tylko ja wspominam o tym widelcu, skoro na zdjęciach u konkurencji również widać te niedociągnięcia. Nie wiem, nie mnie ich osądzać 😉

Moja ocena to 3/5 – jak model na rok 2020 pojawi się w sklepie Bike Room, to podjadę do nich, porobię zdjęcia i powiem Wam jak wygląda kwestia widelca. Bo widzę, że w wersji AL jest już zupełnie nowy widelec i jego jakość jest zadowalająco wyższa (a rama gorszej jakości z racji na niższą cene). TREK – macie zbyt dużą konkurencję i w ten sposób nie przekonacie do siebie nowych klientów. Pozdrowerek!

+ przemyślane wewnętrzne prowadzenie pancerzy,
+ bardzo wygodna owijka,
+ geometria ramy Endurance,
+ sztywne osie,
+ przystosowany pod bikepacking,
+ możliwość montażu opon do 45C.

jakość wykonania widelca pozostawia wiele do życzenia, za to leci największy minus dla Checkpoint ALR 4,
fabryczne opony to jakieś nieporozumienie,
zbędny luksus w postaci haka Stranglehold,
zbyt wysoka cena, nieadekwatna do jakości,

Link do strony producenta: TREK Checkpoint ALR 4 (2019)

Zobacz inne

6 komentarzy

  • Reply
    Krzysztof 1978
    17 marca 2019 at 11:18

    Hej i jak z widelcem dostałeś nowy poprawiony?

    • Reply
      CyclingChief
      17 marca 2019 at 18:00

      Tak. Widelec bez zmian. Inserty tak samo wyglądają / przebijają przez cieniutki lakier. Pozdrowerek!

  • Reply
    HUN
    16 czerwca 2019 at 12:13

    Szkoda że go nie zważyłeś. Jednak masa roweru jest jedną ze składowych jak się rower odczuwa w codziennej jeździe.
    przypuszczam że około 10 kilo jak każdy gravel w przedziale cenowym 5000-11000 zł 🙂

    • Reply
      CyclingChief
      20 sierpnia 2019 at 14:28

      No niestety, teraz przy zakupie jakiegoś roweru będę wiedział na co jeszcze zwracać uwagę. Kiedyś oszczędzano na tym, co nie widać. Teraz? Widze, że niektórym markom wszystko jedno hehe. Pozdrower!

  • Reply
    Wojtek
    1 sierpnia 2019 at 21:38

    Ja też to (wykonanie widelca) zauważyłem w salonie i bardzo mnie to odstraszyło od Checkpointa, na którego byłem mocno napalony – oglądałem akurat ALR5…

    • Reply
      CyclingChief
      20 sierpnia 2019 at 14:23

      No właśnie, ja tego w sklepie nie zauważyłem. W ogóle nie spodziewałem się czegoś takiego po tej marce i że muszę uważać na takie elementy w rowerze za tyle hajsu. Pozdrower! 🙂

Zostaw komentarz