Relacje z tras

O patrz! D*bil na rowerze

Skąd taki tytuł na relację z mojej sobotniej zimowej trasy? Mniej więcej tego typu zwroty wyobrażałem sobie w głowach kierowców, którzy mijali mnie w drodze powrotnej. Tak, napadało tyle śniegu, że dużo bezpieczniej było jechać przez las. Tak też uczyniłem…

Całą noc sypało. Już wczoraj postanowiłem wsiąść na gravela i odbyć kilka rekreacyjnych kilometrów na tej maszynie. Obudziłem się, zaparzyłem sobie mocną kawę i zacząłem się ‚stroić’. Długo zastanawiałem się, czy nie zamontować w okularach soczewek z polaryzacją. Doszedłem jednak do wniosku, że będzie mi zbyt ciemno – później jednak dowiecie się, że to był błąd.

Czemu nie mogę jechać prosto?

Wyjeżdżając z domu na ulicę, od razu stanąłem w poprzek. Co jest grane? Nie da się jechać. Okazuje się, że padał deszcz ze śniegiem, który od razu zamarzał. Pomyślałem – NIE DAM RADY! Przypomniałem jednak sobie, że kiedy na drodze panują złe warunki pogodowe, to mogę jechać chodnikiem. Tak też uczyniłem. Później dojechałem do ścieżki rowerowej, która doprowadziła mnie aż do samego zalewu w Biłgoraju. Wjeżdżam do lasu.

Coś pięknego! W lesie biało, zero śladów jakichkolwiek innych rowerów – do pewnego czasu :). Czułem się wtedy jedyny w swoim rodzaju. Od pewnego czasu testuję świetny smar do łańcucha na bazie wosków, jadąc więc słyszałem jedynie swój oddech i chrzęst śniegu pod kołami. Nie było ślisko, można było czasami mocno przyśpieszyć. Po około 10 minutach jazdy, śnieg był dla mnie jedną wielką białą plamą. Przestałem widzieć ukryte pod puchem doły czy korzenie. Właśnie w tym momencie żałowałem, że nie wziąłem soczewek z polaryzacją, byłoby o niebo lepiej. No ale obyło się bez gleby, musiałem tylko często mrugać oczami.

Tak dobrze Ci się jedzie? To masz za karę…

Schody zaczęły się, kiedy to wyjechałem z leśnej ścieżki na w ogóle nieposypaną leśną drogę. Trwała tam wycinka drzew, więc była dodatkowo rozjeżdżona przez samochody ciężarowe. Moja maksymalna prędkość na tym odcinku wynosiła 8 km/h. Taki byłem spięty i skupiony, że po tych 5 kilometrach zaczął mnie boleć prawy łokieć. Kiedy to dojechałem do końca tej przeklętej drogi, zatrzymałem się i zacząłem rozmyślać: Jak tu się najszybciej dostać do lasu? Którędy? Dobra, pojadę szlakiem Głuszcowym do Bukownicy, a tam wrócę już drogą asfaltową.

Jak pomyślał, tak zrobił. Gruba warstwa śniegu, lekki wiatr i ta cisza, niekiedy przerywana przez mocne bicie mojego serca, kiedy to uciekało mi tylne koło :D. Zbyt wiele gleb ostatnimi czasy, trzeba było uważać. Nie odczuwałem zbyt niskiej temperatury (podczas jazdy było około -4). Rękawiczki narciarskie, które dostałem od Pauliny (@magia_usmiechu) i Piotrka (Peter Bizon) sprawdziły się w 100% już niejednokrotnie. Dziękuję Wam jeszcze raz za ten bardzo miły gest! Nie zapomnę Wam tego kochani!

Powrót główną drogą z Bukownicy do Biłgoraja był nawet znośny. Nadrobiłem na tym odcinku co nieco średniej prędkości. I te spojrzenia kierowców, kiedy jechali z naprzeciwka lub mnie wymijali – bezcenne! Mówię Wam, że patrzyli się jak na idiotę. Kierowcy, którzy mnie akurat wyprzedzali, aż przybliżali głowę do szyby pasażera i gadali coś do siebie 😂. Rower trzeba pokochać, a w połączeniu z dobrym ubiorem na konkretne warunki pogodowe dostarczy mnóstwa frajdy. Pozdrowerek i do zobaczenia na trasie. Kręcimy!

„Taka złota myśl, z podręcznika dla akwizytorów”

Dystans: 29.82 km,
Średnia prędkość: 15.4 km/h,
Maksymalna prędkość: 29,2 km/h
Średnia temperatura: -1
Czas jazdy: 1:56:13
https://www.strava.com/activities/2056988544

Zobacz inne

Brak komentarzy

    Zostaw komentarz