Refleksje wodza

Mój katalog rowerowy – artykuł

Dziś postanowiłem zapoznać Cię troszkę z rowerami, na których jeździłem rozpoczynając swoją ‚karierę’ z kolarstwem w dorosłym życiu. Jak się sprawowały, z jakimi problemami zmagałem się w czasie ich użytkowania i który z nich jestem w stanie Ci polecić. Jak już zauważyłeś („zauważyłeś” mam na myśli Ciebie widzu/odbiorcę mojego rowerowego bloga) na powyższej galerii jest zarówno rower crossowy, typowo górski, szosowy, jak i grawelowy. Tak, byłem równie niezdecydowany jak każdy początkujący kolarz. Musiałem spróbować wszystkiego co mnie interesowało, nie wszystko jesteś w stanie wyczytać z gazet. Na rower trzeba wsiąść i zacząć nim jeździć. Jazda testowa tutaj również nic nie zdziała. Być może zadajesz sobie pytanie: dlaczego w galerii są dwa rowery crossowe i dwa szosowe? Zapraszam Cię do lektury 🙂

KROSS Evado 6.0

Po studiach postanowiłem coś ze sobą zrobić. Ważyłem około 128-130 kilogramów, byłem zmęczony po przejściu tych 2 kilometrów po mieście. Tak być nie mogło. Jak byłem młodszy, to lubiłem jazdę na rowerze. Postanowiłem więc urozmaicić swoje hobby, którym do tej pory wyłącznie były gry komputerowe. Zrobiłem niemałe rozeznanie w Internecie, do tej pory nie miałem zielonego pojęcia co dzieje się w świecie kolarstwa. Chciałem kupić dosyć uniwersalny rower, którym komfortowo pojeżdżę zarówno w lekkim terenie, jak i po asfalcie z jak najmniejszymi oporami toczenia.

Wygląd czy jednak osprzęt?

Nie patrzyłem wtedy tak bardzo na design roweru. Szukałem roweru, który będzie miał jak najlepszy osprzęt do danej ceny i którego będę mógł dostać w jednym z biłgorajskich sklepów rowerowych. Nie znałem się w ogóle na serwisowaniu roweru, nie potrafiłem nawet prawidłowo wymienić dętki czy założyć opony. Spodobał mi się KROSS Evado w wersji 6.0 na osprzęcie trekkingowych Shimano Deore / Alivio. Był on akurat dostępny w sklepie i natychmiast padła decyzja zakupowa.

Mój katalog rowerowy, KROSS Evado 6.0 - blog CyclingChief

Odczucia z jazdy

KROSS Evado świetnie sprawował się podczas wypadów na rekreacyjne 20-30 kilometrów. Ubite leśne ścieżki i szosa to był żywioł tego typu roweru. Pozycja za kierownicą mocno wyprostowana, miałem uczucie że siedzę w wygodnym fotelu. Jednakże im dłuższy dystans, tym mój kręgosłup był mniej zadowolony – siodełko było prawidłowo ustawione według poradników niejednego YouTubera.

Przygody z oficjalnym serwisem

Jakiś czas później zacząłem odczuwać w korbie spore wibracje podczas pedałowania. W serwisie sprawdzone było wszystko, suport, śruby korby, pedały, łańcuch, przerzutki, kaseta, bębenek w piaście tylnego koła. Nic nie pomogło, więc rower wysłano do oficjalnego serwisu KROSS. Czekałem około 7 dni roboczych. Rower wrócił do mnie, a w karcie gwarancyjnej była informacja, że nie stwierdzono żadnych usterek/nieprawidłowości w działaniu napędu. Z dnia na dzień wibracje były dużo bardziej odczuwalne, a nikt nie był w stanie mi pomóc. Jak już pewnie zauważyłeś na powyższym zdjęciu, założona jest inna korba – a konkretnie Shimano Alivio FC-M4060 na wkład suportu Hollowtech II. Był to niemały wydatek – suport + korba – jednakże opisywane przeze mnie usterki zniknęły. Serwis nie zwrócił mi kosztów wymiany pomimo moich dowodów na ich wadę fabryczną. Od tamtej pory zacząłem uczyć się serwisować rower na własną rękę, zakupiłem podstawowe narzędzia serwisowe i uczyłem się kolejnych czynności z poradników na YouTube.

GIANT Roam 3

W momencie, kiedy KROSS Evado zaczął przysparzać mi problemów, postanowiłem kupić duży tańszy rower od drugiego dużego producenta rowerów – od GIANTA. Skorzystałem z płatności ratalnej 0%. Różnego rodzaju akcesoria rowerowe oraz narzędzia kupowałem wtedy w sklepie internetowym dobrerowery.pl, którego gorąco polecam. Był to mój pierwszy rower zamawiany przez Internet. Obsługa sklepu pomogła mi zdalnie dobrać właściwy rozmiar ramy i trafili w dziesiątkę.

Mój katalog rowerowy, Giant Roam 3 - blog CyclingChief

Geometria tego roweru wybitnie mi przypasowała. Pozycja za kierownicą była już nieco bardziej sportowa. Rower dotarł do mnie z perfekcyjnie wyregulowanym napędem. Byłem zadowolony z zakupu, nie odczuwałem aż takiego spadku wydajności i kultury pracy niższej grupy osprzętu Shimano. Po około 3 tygodniach z roweru zaczęło wydobywać się dziwne chrobotanie i stukanie – wtedy trudno było mi stwierdzić jego lokalizację, jednakże dźwięk dochodził raczej z okolicy tylnej piasty. Napęd był regularnie czyszczony i prawidłowo wyregulowany – jak już wspomniałem. Zadzwoniłem do sklepu internetowego i poproszono mnie o odesłanie roweru do serwisu do Krakowa. Kiedy to rower ‚jechał’ do serwisu, miałem trochę czasu na zastanowienie się co dalej. Doszedłem do wniosku, że mam już dość rowerów hybrydowych (gdyż rower crossowy takim właśnie jest) i zapytałem, czy jest możliwość wymiany roweru na inny.

Sklep nie stwarzał żadnych problemów

Zainteresował mnie typowy rower górski TREK X-Caliber 8 na osprzęcie SRAMa. Cena była nieco wyższa, więc dopłaciłem różnicę i przysłano mi nowy rower. Jednakże trochę to trwało 🙂

TREK X-Caliber 8

Poprosiłem serwisantów sklepu, aby dogłębnie sprawdzili rower przed wysyłką. Poprosiłem również, aby się na nim przejechali, nie zależy mi na idealnie nowym rowerze. Ważne, aby był sprawny i nie sprawiał kłopotów. Rower miał być wysłany następnego dnia roboczego. Czekam 3 dni i nic. Zadzwoniłem. Okazało się, że mój konkretny egzemplarz posiadał wadę fabryczną w postaci uszkodzonego gwintu mocowania przedniego zacisku hamulca tarczowego i oczekują na nowy amortyzator. Pomyślałem sobie – gdyby to był przeciętny sklep, to wysłaliby mi rower bez sprawdzenia i znów musiałbym bawić się w zwroty czy wysyłki do serwisów. Doceniłem ich fachowość, podziękowałem i cierpliwie oczekiwałem na wysyłkę roweru. Od tamtej chwili sklep dobrerowery.pl był jednym z moich ulubionych internetowych sklepów rowerowych. Maszyna dotarła do mnie cała i zdrowa.

Mój katalog rowerowy, TREK X-Caliber 8 - blog CyclingChief

Oto rower, dzięki któremu prawdziwie pokochałem kolarstwo – w tym przypadku górskie. Z TREKiem nie miałem żadnych najmniejszych problemów. Nauczyłem się serwisować większość osprzętu. Jego konserwacja sprowadzała się do czyszczenia i smarowania napędu oraz ewentualnie odtłuszczania klocków hamulcowych po jeździe w deszczu czy błocie.

To uczucie, kiedy skupiasz się na jeździe, a nie samym rowerze

Jeśli tylko miałem wolną chwilę, wsiadałem na rower i ruszałem do lasu. Moja waga zaczęła spadać, bardzo szybko było widać rezultaty. Jeździłem w coraz to dłuższe i trudniejsze trasy – w okolicach Biłgoraja jest ich od groma. Napęd to pełne SRAM, tylna przerzutka z grupy GX, natomiast z przodu to korba S1000 i przerzutka X7. Dwa blaty na korbie w zupełności mi wystarczały. Nie miałem problemów z podjeżdżaniem i osiąganiu wysokich prędkości na asfalcie.

GIANT Contend 1

Po spłaceniu TREKa zacząłem częściej jeździć ścieżkach rowerowych oraz po asfalcie. Bardzo rzadko wjeżdżałem w jakikolwiek cięższy czy lżejszy teren. Od pewnego czasu zacząłem regularnie oglądać filmy na kanale Global Cycling Network (GCN), na którym promowane jest kolarstwo szosowe. Na tamtą chwilę ważyłem około 115 kilogramów i odrzucałem od siebie myśl, że mógłbym tego spróbować. Rower szosowy sprawia wrażenie delikatnego, a przede wszystkim te jego cienkie koła. Zostałem zainspirowany i zarażony ‚szajbą’ kolarstwa szosowego na tyle, iż nie było odwrotu.

Mój katalog rowerowy, Giant Contend 1 - blog CyclingChief

W moje ręce wpadła pierwsza w życiu szosówka. Oczywiście zdecydowałem się na geometrię Endurance (wyższa główka ramy, bardziej komfortowa geometria). Pierwsze wrażenia? Coś pięknego! Rower był wyposażony w budżetową szosową grupę napędową Shimano SORA – jednakże już w jej najnowszej odsłonie. Nie potrzebowałem niczego lepszego. Rama oczywiście aluminiowa.

To jest to, co kocham

Nadszedł czas, kiedy to na dobre zrezygnowałem z roweru górskiego. GIANTem jeździłem szybciej i co raz to dalej. Na tym rowerze zrobiłem swoje pierwsze 100 kilometrów. Z rowerem również nie było najmniejszych problemów. Zdecydowałem się na zakup butów i pedałów SPD, i tak już zostało do dziś. Poczułem, że kolarstwo szosowe jest tym, czego szukałem. Ta odmiana kolarstwa jest również – według mnie – dużo lepszych sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów niż kolarstwo górskie. Waga pięknie spadała w dół z minimalną ingerencją w dietę.

RONDO Ruut AL

Do czasu pojawienia się wideo recenzji roweru grawelowego RONDO Ruut AL, rower szosowy był niezastąpiony. Historię już raczej znasz z mojej recenzji tego roweru – link, jednakże przytoczę Ci kilka istotnych faktów. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Design tego roweru – mówiąc kolokwialnie – zwalił mnie z nóg. Pasowało mi wszystko, a w szczególności jego uniwersalność. Niejednokrotnie jadąc szosówką musiałem rezygnować ze skrótów w postaci ubitych leśnych ścieżek czy dróg szutrowych. Podobnie sytuacja wyglądała kiedy padał deszcz – bałem się jeździć na łysych oponach. TREK X-Caliber zakurzony w pokoju, więc postanowiłem go sprzedać. To samo stało się z GIANT Contend. Nabyłem RONDO! 🙂

Mój katalog rowerowy, RONDO Ruut AL - blog CyclingChief

Była to – przynajmniej na początku – trafna decyzja. Rower okazał się jeszcze bardziej wygodny od mojej szosówki, pomimo nieco bardziej agresywnej geometrii. Tym rowerem byłem w stanie wjechać praktycznie wszędzie. Czy to do lasu, czy na szuter, czy na drogi asfaltowe. Pełna grupa napędowa SRAM Apex 1 sprawdzała się w każdych warunkach. Na szczególną pochwałę zasługuje mocne sprzęgło tylnej przerzutki – osłony na tylny trójkąt były tu zbędne.

RONDO, co Ci dolega?

Niestety trafiłem na wadliwy egzemplarz i po pół roku byłem zmuszony zwrócić go do producenta. Jeżeli jesteś ciekaw o co chodziło, zapraszam Cię do przeczytania recenzji tego roweru – link. Powiem tylko, że otrzymałem cały zwrot należności. Producent nie stwarzał problemów, Ci ludzie również jeżdżą na rowerach i zrozumieli moją sytuację. Obsługa klienta na najwyższym poziomie. Bardzo trudno było mi się rozstać z RONDO. Miałem wrażenie, że rower jest specjalnie zaprojektowany z myślą o moich gabarytach. Co teraz? Zostałem przecież bez roweru.

TREK Emonda SL 5

Postanowiłem przestać z eksperymentowaniem z różnymi odmianami rowerów i kupić coś, co skupia się wyłącznie na kolarstwie szosowym. Moja waga spadła do 90 kilogramów, więc postanowiłem iż zdecyduje się tym razem na ramę karbonową. Wybrałem się do sklepu rowerowego Bike Room w Lublinie i nabyłem w dobrej cenie TREK Emonda SL 5.

Mój katalog rowerowy, TREK Emonda SL 5 - blog CyclingChief

Obsługa sklepu również na najwyższym poziomie. Byłem nawet nieco zdziwiony z profesjonalnego podejścia sprzedawcy do klienta. Czuć było prawdziwą kolarską atmosferę. Oczywiście nie obyło się bez problemów. Fabryczne koła okazały się wadliwe, co odkryłem już następnego dnia podczas dziewiczego wyjazdu. Zgłoszono roszczenie i nowe koła miały być maksymalnie do 4 dni roboczych. Niestety musiałem czekać na koła prawie 2 tygodnie, gdyż kół nie było w polskich magazynach i musiały zostać sprowadzone z Holandii. Sklep miał już zamówić cały rower i wymontować koła specjalnie dla mnie.

Teraz jest wszystko jak należy, jestem bardzo zadowolony z zakupu i mam nadzieję, że będę zadowolony przez wiele lat. Ten pech musi się wreszcie skończyć 🙂

Jestem bardzo ciekaw jaka jest Twoja historia związana z kolarstwem? Czy również pechowa jak moja, czy od razu trafiłeś na egzemplarz, który działa bez zarzutu po dziś dzień? Zachęcam do wypowiadania się w komentarzach pod tym wpisem 🙂

Pozdrowerek!

Zobacz inne

Brak komentarzy

    Zostaw komentarz