Wódz radzi

Dlaczego akurat TREK Emonda SL5?

Dlaczego wybrałem TREK Emonda SL5 miniaturka

Od zawsze chciałem mieć rower karbonowy. Niestety moja tamtejsza waga nie pozwalała na taki kaprys. Ważyłem 128 kilogramów i to właśnie na rowerze chciałem zacząć swoją przygodę ze zrzucaniem zbędnych kilogramów. Aktualnie po 2 latach ćwiczeń siłowych oraz aerobów na rowerze, ważę 87 kilogramów. Postanowiłem nagrodzić sam siebie i jednym z głównych priorytetów był rower szosowy na pełnej ramie karbonowej.

Karbon – czy jest mi to potrzebne do szczęścia?

Jak dotąd czytałem wiele poradników w Internecie oraz czasopismach rowerowych. Wszędzie była mowa o świetnym tłumieniu drgań dzięki włóknom węglowym. Przecież bardzo podobny efekt otrzymywałem w swoim Rondo po zastosowaniu nieco mniejszego ciśnienia w oponach. Byłem dosyć sceptycznie nastawiony do tego typu materiału. Mając pełny karbonowy widelec w jednym z moich poprzednich rowerów szosowych, nie odczuwałem żadnej różnicy – mówię cały czas ze swojej perspektywy, czyli perspektywy kolarza rekreacyjnego.

No dobra, jednak spróbuję tej technologii z kosmosu

A co mi tam. Muszę przekonać się na własnej skórze z czym to się je. Odkładam wszystkie magazyny rowerowe na półkę i kolejno zaczynam odwiedzać strony internetowe producentów rowerów. Nie da się ukryć, że ramy karbonowe mają swój urok 😉 Patrząc na tego typu ramę nie miałem wrażenia – jak w ramie aluminiowej – że mój rower to zlepek metalowych rurek i na to wydałem swoje oszczędności. Włókna węglowe tworzą jedną całość, wszystkie krawędzie są gładkie, a rury wyprofilowanie w niespotykane dotąd w ramach aluminiowych kształty – tzw. sleek design.

Na co zwracałem uwagę

Od nowego roweru wymagałem trzech punktów, z których pierwszy był najważniejszy (oczywiście pomijając materiał, z jakiego wykonana jest rama i widelec). Gdybym go pominął, to nie czerpałbym aż takiej przyjemności ze swoich wyjazdów. Każdemu polecam się skupić właśnie na tym punkcie jeśli chodzi o zakup jakiegokolwiek roweru. Reszta jest mniej istotna – czy będziesz miał osprzęt Shimano Tiagra czy 105, dzięki temu nie będzie Ci się jechało ani lepiej, ani gorzej. No chyba, że chcesz pochwalić się znajomym samym osprzętem, czego oczywiście nie popieram. Nie tędy droga.

  1. Rower jako całość musi mi się podobać.
  2. Wygodna geometria na dalsze trasy (endurance), nie jestem sportowcem.
  3. Przemyślane prowadzenie pancerzy w ramie.

Rower musi Ci się podobać

To właśnie Tobie rower musi się podobać, a nie komuś innemu. Liczy się tylko i wyłącznie Twoje zdanie. Według mnie jest to jeden z najważniejszych punktów jeśli chodzi o zakup nowego roweru. Wiedz, że będziesz na nim spędzał setki, a nawet tysiące godzin. Zawsze jak na niego spojrzysz, to powinieneś mieć banana na twarzy. Tak samo jest w moim przypadku. Pierwotnie celowałem w pstrokatą kolorystykę, jednakże później spodobała mi się stonowana elegancja (stealth design) tegorocznego TREK Emonda SL5. Matowy lakier, gładkie krawędzie, błyszczące logo TREK na dolnej rurze ramy. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Osobiście nie lubię rowerów, które może dostrzec snajper z odległości 3 kilometrów, a nawet więcej. Dlatego również zdecydowałem się na grawela od Rondo – wersja aluminiowa najbardziej przypadła mi do gustu, brak jakichkolwiek napisów na ramie w stylu: ultralight, super speed, carbon, high technology, itd. Nieodmiennie było w przypadku Emondy SL5. Pierwszy punkt można odhaczyć – należy przejść do następnego.

Trek Emonda SL5 - design typu stealth

Geometria bliska endurance

Geometria endurance, czyli wyższa główka ramy oraz – nie zawsze – dłuższa rura sterowa, aby umożliwić kolarzowi przybranie jak najwygodniejszej pozycji, a w razie takiej potrzeby ją przyciąć. Tego typu geometria sprzyja dłuższym wyjazdom na szosie. Oczywiście osoba wytrenowana przejedzie bez problemu takie dystanse na sportowej geometrii, jednakże mnie to nie dotyczy. Jedynym elementem, który niezbyt zyskał moje zaufanie był tzw. maszt podsiodłowy, który ma już przesunięcie (ang. offset) 10 milimetrów. Czyli domyślnie siedzę 1 centymetr dalej od kierownicy, co mogłoby się wiązać z niepotrzebnym obciążaniem ramiom oraz bólami w nadgarstkach. Po pewnym czasie zrozumiałem tę decyzję producenta. Rozmiar ramy to 56 centymetrów, jednakże efektywna długość górnej rury to dokładnie 54,5 centymetra – co innego jest napisane w tabeli na stronie producenta. Dzięki temu podczas jazdy nie czułem żadnego dyskomfortu, wsiadając na rower nadgarstki automatycznie układały się na tzw. łapach i byłem gotowy do jazdy. Nie poprawiałem się co chwilę na siodełku, czułem się zespolony z rowerem.

Matowe wykończenie w Treku prezentuję się bardzo ładnie.

Wewnętrzne prowadzenie pancerzy

Największy minus Rondo Ruut AL to niestety wewnętrzne prowadzenie pancerzy. Są luźno wpuszczone w ramę, przy każdej nierówności stukają o wnętrze rurek – a najbardziej od hydrauliki z powodu jego sztywności. Musiałem posiłkować się opaskami samozaciskowymi (potocznie zwanymi trytytkami) i taśmą izolacyjną. Nie chciałem popełnić tego samego błędu w przypadku nowego roweru, stąd wybrałem się do Lublina do stacjonarnego sklepu rowerowego i tam poprosiłem o jazdę testową. Dokładnie obejrzałem wszystkie pancerze. Są bardzo mocno napięte i przemyślanie poprowadzone w wewnętrznych kanalikach. Podczas jazdy po kostce brukowej również nic nie było słychać, żadnego stukania czy ocierania.

To jest to. Wybór był już oczywisty – biorę 🙂 Po około miesiącu bądź dwóch od pojawienia się tego wpisu możesz spodziewać się jego obszernej recenzji, gdzie poznasz jego słabe i mocne strony, jak również z jakimi problemami borykałem się już od pierwszej jazdy.

Zobacz inne

2 komentarze

  • Reply
    karpies9
    26 maja 2019 at 20:19

    Mam ten sam rower. Jestem mega zadowolony z jazdy na nim a jak na niego patrzę to niczego piękniejszego chyba nie widziałem. Cieszę się, że zdecydowałem się na Treka, jazda nim to przyjemność

    • Reply
      CyclingChief
      20 sierpnia 2019 at 14:28

      No ja miałem tylko problem z kołami. Od kiedy otrzymałem nową parę, nic z tym rowerem nie robiłem. Wymieniłem jedynie łańcuch hehe. To fakt, świetna maszyna! Pozdrower! ^^

Zostaw komentarz